Garderoba kapsułowa – szafa minimalna krok po kroku

O tym, że lubię kupować ponadczasowe rzeczy, pisałam i opowiadałam wielokrotnie. Mam słabość do uniwersalnych ubrań, które pasują niemal do wszystkiego i najchętniej wybieram odzież w bezpiecznych, stonowanych kolorach. Od dwóch lat jestem wierna zasadzie „przez dwa lata nienoszone – nigdy więcej niewłożone” i regularnie opróżniam szafę z niepotrzebnych rzeczy. Ale w tym roku postanowiłam pójść dalej o kolejny krok i oto jak powstaje moja garderoba kapsułowa, tzw. capsule wardrobe, czyli szafa minimalna krok po kroku.

Z radością pozbywam się kolejnych, nienoszonych ubrań, sprzedając je na aukcjach lub przekazując na cele charytatywne. Czuję ulgę! Nie będę musiała co sezon robić generalnej przepierki rzeczy, w których i tak nie chodziłam. Koniec z zapchanymi półkami, na których trudno utrzymać porządek! Stop przywiązaniu do przedmiotów.

Ale po kolei.

Garderoba kapsułowa – szafa minimalna – dla kogo?

Można potraktować ją jako:

  • Sposób na zaoszczędzenie miejsca na półkach.
  • Pozbycie się niepotrzebnych, od dawna nienoszonych rzeczy. To świetne rozwiązanie dla tych, którzy otwierają rano wypchaną po brzegi szafę i stwierdzają: „Nie mam się w co ubrać!” Zbyt duży wybór jest gorszy niż mała liczba rzeczy, naprawdę!
  • Ułatwienie dla kobiet lub mężczyzn, których męczy dobieranie garderoby, ale praca zawodowa czy, ogólnie, styl życia, wymagają chodzenia na co dzień w czymś innym niż polarowa bluza i dresowe spodnie oraz tenisówki. Nie lubisz, uważasz to za stratę czasu, denerwujesz się, mierząc kolejne stroje… Mniejsza liczba ubrań, które łatwo ze sobą zestawić, ułatwi Ci życie!
  • Element własnej filozofii, bo pogoń za modą i kupowanie zbyt wielu ciuchów to konsumpcjonizm, który, co prawda, napędza gospodarkę, ale przyczynia się do wyzysku dorosłych i dzieci w biednych krajach oraz niszczenia naszej planety.
  • Wyzwanie do tworzenia „czegoś z niczego”.
  • Sposób na zaoszczędzenie pieniędzy i czasu.

Garderoba w kapsule – zalety

Posiadając garderobę w kapsule:

  • Wydaje się mniej pieniędzy na ubrania, spędza krótszy czas na zakupach i doskonale wie, czego się szuka.
  • Można kupować rzeczy ładniejsze, lepszej jakości. Nawet dysponując mniejszym budżetem, zamiast wydawania pieniędzy na dużą liczbę tanich ubrań, lepszy efekt osiąga się kilkoma naprawdę przyjemnymi dla oka i ciała elementami o starannie dobranym fasonie, wykonanymi z wyższej jakości materiałów.
  • Porządkuje się przestrzeń wokół siebie i odnajduje własny styl ubioru, który zapewnia poczucie komfortu i atrakcyjności na co dzień.

Szafa minimalna – dla kogo nie?

Dla kogo zatem garderoba kapsułowa nie będzie dobrym rozwiązaniem? Dla wszystkich osób:

  • lubiących eksperymentować z modą,
  • którym chodzenie na zakupy sprawia przyjemność i choć mają dużo strojów w szafach, są to przemyślane kompozycje, a nie sterta powtarzających się, z reguły bezużytecznych rzeczy,
  • które z trudem znajdują stroje leżące idealnie i chciałyby, żeby takie ubrania zostały z nimi jak najdłużej (w szafie w kapsule rzeczy zużywają się szybciej, bo jest ich mniej),
  • szybko się nudzą i wkurza je częste chodzenie w tych samych ubraniach.

Ale czy na pewno poszczególne zestawy, a nawet pojedyncze elementy garderoby, będą się tak bardzo często powtarzać? Niekoniecznie, ale o tym za chwilę.

Garderoba kapsułowa – co to znaczy?

To termin, który w świecie mody obowiązuje od lat siedemdziesiątych XX wieku. W praktyce oznacza, że w szafie znajduje się określona liczba rzeczy o uniwersalnym zastosowaniu, w kolorach i wzorach pasujących do jak największej liczby innych ubrań i dodatków. Z niewielkiej ilości rzeczy można stworzyć dużo zestawów strojów na co dzień.

Szafa minimalna – od czego zależy jej skład?

Różni ludzie i miejsca, różne potrzeby, choć zasada jej tworzenia będzie podobna. Skład garderoby w kapsule zależy od:

  • Strefy klimatycznej i pór roku. W Polsce trzeba przygotować ubrania na cztery sezony: wiosnę (21 marca-20 czerwca), lato (21 czerwca – 20 września), jesień (21 września-20 grudnia) i zimę (21 grudnia-20 marca). Daty są oczywiście umowne, bo ubiór trzeba dopasować do panującej danego dnia pogody.
  • Wykonywanych na co dzień czynności. Jeśli większość czasu spędzasz w pracy, w której dodatkowo panuje określony regulamin ubioru, tzw. dresscode, Twoja szafa minimalna będzie składać się głównie z odzieży służbowej. Jeśli większość czasu spędzasz w szkole, ubrania powinny nadawać się do chodzenia na zajęcia. Itd.
  • Własnych upodobań. Nie lubisz chodzić w spódnicach? Nie ma problemu, ograniczysz je do minimum. Uwielbiasz niebieski kolor? Skupisz się na nim w tworzeniu zestawów ubrań.

Garderoba w kapsule – co NIE wchodzi w jej skład?

Szafa minimalna to zestaw ubrań potrzebnych do chodzenia na co dzień do pracy lub szkoły. Wychodzenia z domu do innych ludzi, załatwiania spraw na mieście. W jej skład nie wchodzą:

  • piżamy, szlafroki, podomki, bielizna, rajstopy, skarpetki,
  • stroje związane z wykonywanym hobby (np. ubrania na fitness, do jazdy rowerem, biegania, narciarstwa czy skoków spadochronem, stroje trekkingowe czy podróżnicze,
  • uniformy (np. ubrania stewardessy, kelnerki, pracownika obsługi klienta) oraz stroje robocze (kombinezony, ochronne kamizelki itp.),
  • akcesoria: rękawiczki, szaliki, apaszki, biżuteria, opaski do włosów, chustki, czapki, kapelusze (wszystkie dodatki oprócz butów),
  • stroje na specjalne okazje (wesela, rodzinne uroczystości, święta, bale, przyjęcia).

Garderoba kapsułowa – porządkowanie szafy

Kompletując garderobę kapsułową na określone sezony, najpierw trzeba pozbyć się tego, co zupełnie niepotrzebne. Oto kilka ważnych zasad, które ułatwią cały proces. Garderoba kapsułowa – czas start :).

  1. Całkowicie opróżnij szafę. Rozłóż ubrania na łóżku lub podłodze. Spójrz na puste półki i miejsce, które za chwilę uporządkujesz. O wiele łatwiej zacząć od zera i stworzyć podstawę, niż pracować na pełnych półkach, przekładać ubrania i nie móc zdecydować, które zostają, a których się pozbyć.
  2. Wybierz ULUBIONE RZECZY, które jesteś w stanie włożyć choćby zaraz i wyjść w nich z domu. Świetnie się w nich czujesz, dobrze wyglądasz i są we właściwym rozmiarze.
  3. „MOŻE JESZCZE TO WŁOŻĘ”. Powiedz sobie szczerze: czy ta rzecz choć raz opuściła szafę w ciągu ostatnich dwóch lat? Czy naprawdę jeszcze do niej schudniesz? A może to wcale nie jest Twój kolor i trzymasz ten ciuch ze względu na to, że dużo kosztował? A może to ubranie o wartości sentymentalnej? Włóż je na siebie przy najbliższej okazji i sprawdź, czy naprawdę chcesz i będziesz w nim chodzić. Jeśli nie, nie wkładaj go do szafy. Możesz odłożyć je do osobnego pudła i przechowywać np. pod łóżkiem. Jeśli przez kolejny rok nie wyjmiesz tak zmagazynowanej rzeczy, pora sprzedać ją na aukcjach odzieży używanej lub dać komuś w prezencie. Osobne pudło z ubraniami typu „może kiedyś’ to margines bezpieczeństwa: jeśli okaże się, że któraś z tych rzeczy jednak jest Ci potrzebna, zawsze możesz włożyć ją z powrotem do szafy.
  4. „NIE BĘDĘ TEGO NOSIĆ”. Prosta sprawa. Jeśli rzecz jest zniszczona, idzie do kosza. Jeśli nadal nadaje się do noszenia, wypierz, sprzedaj i uzbieraj pieniądze na nowe zakupy lub oddaj i poczuj frajdę ze zrobienia dobrego uczynku.
  5. Posegreguj rzeczy na sezonowe i te uniwersalne. Kolejne sezony mogą poczekać, a garderobę kapsułową zaczniesz kompletować od aktualnej pory roku.
  6. Spójrz na swoje ULUBIONE RZECZY. To właśnie Twój styl, wokół którego zbudujesz kapsułową garderobę. Ale najpierw… zrób przerwę w chodzeniu na zakupy. Mały odwyk. Noś tylko to, co zostało w szafie: choćby tylko przez kilka tygodni. Do galerii handlowej czy na zakupy w Internecie wybierzesz się dopiero, gdy rozsądnie zaplanujesz liczbę i rodzaj rzeczy, które faktycznie będą Ci potrzebne.

Szafa minimalna – zasady tworzenia

Podejścia do jej kompletowania mogą być różne i z czasem pewnie wypracujesz swoje. Moja garderoba kapsułowa powstaje według kilku prostych zasad, które wynikają z modowych upodobań, wieku, stylu życia i sylwetki.

  1. Co pasuje do mojej sylwetki? Przestudiowałam poradnik mojej koleżanki, Radzki i polecam go gorąco, bo nie ma na rynku drugiej tak dobrze napisanej książki, która opisuje wszystkie rodzaje sylwetek i pokazuje gotowe pomysły na to, jak eksponować ich atuty i ukrywać mankamenty.
  2. W jakich kolorach wyglądam i czuję się najlepiej? Są różne podejścia i analizy kolorystyczne, ale najprościej określić czy jest się typem chłodnym, czy może ciepłym i na tej podstawie dobierać kolory ubioru i makijażu.
  3. Czy potrzebuję jednej, ogólnej kapsuły, czy może dwóch: do pracy (bo np. chodzę w szpilkach, spódnicach i żakietach) i na weekendy (bo tak naprawdę to najbardziej lubię luźne stroje, spodnie, szerokie koszule)?
  4. Czy jest jeden typ ubrań, które lubię najbardziej? Jeśli tak, to będzie podstawa garderoby w kapsule, ale nie jej jedyny element. Kto chętniej chodzi w spódnicach, będzie mieć ich więcej niż spodni i odwrotnie.

Liczba ubrań

Czas określić liczbę ubrań, a właściwie elementów garderoby w kapsule, które będą potrzebne na cały sezon. I tutaj również jest kilka podejść, ale większość z nich mówi, że powinno być ich około 30-40. Ponieważ mam 36 lat, zdecydowałam, że to będzie mój cel :).

36 sztuk na cały sezon

Czy to oznacza, że na cztery sezony będzie potrzebnych aż 36 x 4 sztuk? Oczywiście, że nie! W garderobie kapsułowej znajdą się też stroje całoroczne, choć w Polsce, ze względu na cztery pory roku, nie będą stanowić większości elementów. Przyjęłam, że wraz ze zmianami sezonu mogę zmniejszać lub zwiększać poszczególne liczby wszystkich rzeczy, ale w ogólnym rozrachunku nie przekroczę +/- 2 sztuk.

Przejrzałam swoje ulubione części garderoby i oto wnioski:

  1. Buty to dla mnie podstawa garderoby i jej ulubiona część. Przyjęłam, że w sezonie chcę mieć maksymalnie 9 par. Jeśli uda mi się skompletować mniej, będę mieć dodatkowe miejsce na coś innego.
  2. Bluzki, koszulki i koszule czy swetry to rzeczy, których również lubię mieć sporo. 16 sztuk to optymalna liczba, która zapewni różnorodność, bo w ciągu miesiąca każdą rzecz włożę tylko dwa razy.
  3. Spodnie to podstawa dolnych części moich strojów i najczęściej chodzę w czarnych lub granatowych dżinsach. Nie lubię spodni z innych tkanin, a legginsy traktuję wyłącznie jako odzież sportową. Od czasu do czasu noszę spódnice. 6 sztuk dolnej garderoby będzie dla mnie w sam raz.
  4. Pozostaje mi 5 sztuk, które mogę przeznaczyć na płaszcze, kurtki, żakiety, sukienki czy tuniki.

1-2 dodatkowe pozycje mogę, opcjonalnie, wykorzystać na tzw. trendy sezonu, ale tylko wtedy, gdy regularnie będę pozbywać się rzeczy z poprzednich lat, które wyszły z mody.

To oczywiście ogólne liczby, a do planowania garderoby uwzględniam podziały, które sama tworzę, np. 3 pary butów na wysokim obcasie, 3 pary na płaskiej podeszwie, 3 pary na koturnach; 3 pary eleganckie, 3 pary sportowe, 3 pary „casual”. Itd. Te podziały u każdego będą inne i uzależnione od tego, gdzie i w jaki sposób spędza się poszczególne dni tygodnia. Taki sam lub podobny podział można zastosować do dolnej lub górnej garderoby, kurtek, płaszczy, marynarek i sukienek.

Szafa minimalna – lista zakupów

W połowie sezonu przeglądam rzeczy przeznaczone na kolejny i planuję garderobę na następną porę roku. Dopiero gdy przygotuję listę brakujących rzeczy, wyruszam na zaplanowane zakupy.

Zobacz też: Moja szafa minimalna na jesień

Garderoba kapsułowa na jesień
Garderoba kapsułowa na jesień

Zobacz też: Moja szafa minimalna na zimę

Garderoba kapsułowa na zimę - zimowa szafa minimalna
Garderoba kapsułowa na zimę – zimowa szafa minimalna

Garderoba kapsułowa to dla mnie wyzwanie i możliwość wykorzystania własnych umiejętności organizacyjnych. Polecam wszystkim, którzy chcą zaoszczędzić czas, nerwy i pieniądze oraz wypróbować takie podejście jako nowy styl życia, bo takie bazowe elementy i planowanie zakupów można też przenieść na wyposażenie kuchni, łazienki, salonu czy kosmetyków.

Dorota Kamińska

Blogerka kulinarna, fotograf, podróżniczka

Cześć, mam na imię Dorota i publikuję przepisy kulinarne z filmami wideo na DOROTA.iN i jestem autorką książki „Superfood po polsku”. Uwielbiam gotować i karmić siebie i innych, kiedyś moim hobby było pieczenie serników, a potem „wkręciłam się” w odchudzanie… posiłków ;). Od ładnych paru lat doradzam, jak jeść smacznie i zdrowo (da się!), żeby dobrze się czuć, mieć mnóstwo uśmiechu i energii oraz miło spędzać czas, nie tylko w kuchni. Więcej o mnie | Dorota Kamińska na G+

No Comments Yet

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Polub, zanim zapomnisz :)